Trzecia wizyta w tym roku w stolicy europejskiej kultury i tatuażu jak mniemam 🙂 Tym razem nawet się trochę stresowałem całą akcją, bo miałem w końcu okazję spełnić jedno z moich marzeń. No i tak, po piętnastu latach wylądowałem w Modern Classic, a żeby guest spot był „very professional” wracam z tatuażem od legendarnej tatuatorki Valerie Vargas. Piękne studio, w którym ilość oryginałów i nazwiska pod nimi podpisane powalają.
Ja tam się tatuowaniem wciąż ekscytuję, stąd było to dla mnie niezłe eldorado.
Drugą połowę tej podróży spędziłem w studio mojego przyjaciela Daniego Queipo. To miejsce dobrze znacie, bo pisałem już wcześniej o Leatherlane.
Kilka znajomych twarzy tym razem oraz zawsze miło widzieć, kiedy nowe osoby decydują się na tatuaż spod mojej ręki.
Jako zwieńczenie tego wypadu dodam jeszcze koncert Mulatu Astatke.
Dobra! bo za dużo tego dobrego 🙂















